• Wpisów:3401
  • Średnio co: 23 godziny
  • Ostatni wpis:20 dni temu
  • Licznik odwiedzin:341 878 / 3362 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Na stare lata kolejnych studiów mi się zachciało.
I jestem przerażony bo nie wiem jak po tylu latach dam radę włączyć tryb nauki i siedzenia nad książkami...
 

 
Stoję w sklepie w kolejce po ser. Koleś przede mną stoi przy wędlinach:

- (wskazując na kiełbasę) Poproszę te dwie prezydenckie
- To jest podwawelska
- Ale jest napisane DUDA
- To nazwa firmy
- A to nie, dziękuję

Czaicie kurwa?
 

 
Na dzień dobry tvn materiał o lekarzu który zmarł na dyżurze...

...i wypowiedź gościa, który mówi, że lekarz bierze kilkanaście etatów, żeby przeżyć, żeby PRZEŻYĆ (tak mega zaakcentował) przy wynagrodzeniu rzędu 1,5k na rękę.

Ot cała kwintesencja zawodu lekarza. Teraz nie o tym, czy lekarze powinni zarabiać 10 krajowych świeżo po studiach czy nie. Ale o tym, że zwykły Kowalski właśnie tyle zarabia i żyje, a lekarz w tej samej sytuacji walczy o przeżycie!

No ale Kowalski nie ma kredytów na samochód i willę za miastem. Bo przecież dla lekarza to podstawa egzystencji.

I ta ciągła śpiewka w tego typu dyskusjach, bo SZEŚĆ lat studiów, staż, rezydentura. Hmm, czy nie jest tak, że wszędzie trzeba swoje przepracować żeby lepiej zarabiać? Nie jest tak, że nic samo nie przychodzi? Ja studiowałem PIĘĆ lat, swoje przepracowałem by być tu gdzie jestem i zarabiam tyle że na nic mi nie brakuje i 3/4 wypłaty odłożę. Ale miałem w sobie na tyle przyzwoitości, że nie krzyczałem, że świeżo po studiach należy mi się tyle ile mam teraz...
  • awatar dwie-pokrywki: Lekarz trochę nie jest zwykłym Kowalskim. I jeśli ktoś powinien być ogarnięty, wypoczęty, wyszkolony i wynagrodzony, to jest właśnie lekarz. Bo od lekarza zależy zdrowie i życie i to nie na zasadzie gadki, tylko na zasadzie konkretu - jeden fałszywy ruch i kogoś nie ma na tym świecie. Nigdy w życiu nic samo nie przychodzi, ale szczerze to raczej waliłabym pracę za 1500, jeśliby w niej ode mnie zależało czyjeś życie (a w czasie każdej zmiany lekarza na SOR na przykład zależy niejedno). Z całym szacunkiem do Twojej pracy i do każdej innej - nie jestem sobie w stanie wyobrazić wielu zawodów, gdzie ciągle masz wyścig z czasem i tyle możliwości popełnienia nieodwracalnego błędu o ogromnych kosztach. To po prostu nie jest praca na tysiąc pińcet.
  • awatar blackberryswirl: Może to tylko moje zdanie i jestem w mniejszości, ale uważam, że przeciętny lekarz musiał ciężej pracować od liceum żeby w ogóle dostać się na medycynę, a potem musiał przejść przez cięższe od przeciętnych studia i chociażby na tej podstawie ma prawo dyktować warunki. Ci najlepsi po prostu przechodzą na własną działalność i nie chcą mieć nic wspólnego z NFZetem, a tym, którzy ciągle w ramach NFZ przyjmują się wytyka palcami jako łapówkarzy albo wypomina się im, że byli nie dość uśmiechnięci i zaangażowani. Ja po moich studiach też nie chcę mieć nic wspólnego z budżetówką, skoro poza nią mogę zarabiać X razy więcej, więc rozumiem lekarzy, których 1500 nie urządza. A przeciętny Kowalski, który nie robi nic w czym nie byłby niezastąpiony, nie musi nikogo interesować.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Kiedyś tam, gdzieś tam zgarnąłem jedną miliardową bitcoina.

I tak sobie leżało. Na początku było to warte 20zł, później 40, nie mrugnąłem okiem było 70, później 90. Dziś już jest to warte 130zł.

Wiem, że bitcoin to dość niepewna sprawa i nie pomysł na inwestycję. Ale jak pomyślę, jakbym kiedyś zainwestował parę groszy, to dziś tych groszy miałbym całkiem sporo ;)
 

 
Idziemy z F. bulwarami, na przeciwko nas matka dyskutuje z chłopcem, który chciał na barana:

"Przynosisz mi wstyd, jak to będzie wyglądać jak Ty będziesz na barana? Nie jest Ci wstyd, że dziewczynki idą a Ty chcesz na barana?"

Całkiem spoko, że od małego chłopiec jest uczony, że dziewczynki to niższy gatunek, że chłopiec, nie daj boże, nie może pokazać że jest od nich gorszy. Bo wstyd!
 

 
Oglądałem przed chwilą jakiś amerykański program kulinarny.

Przebrnąłem przez dwa przepisy, na makaron nadziewany i zapiekane kieszonki. W obu jako główny składnik babka dodawała... sos ze słoika. "Jest pyyyyyszny i wygodny. Otwierasz, wylewasz i już."

Ja pierdolę. Ameryka!
 

 
Jesteśmy z F.  w sklepie. Ten szuka sobie jakiegoś energetyka, ja idę po coś słodkiego.

Po chwili F. mnie znajduje mnie przy stojaku z milką. W ręku trzyma identyczne batony po które ja z tego stojaka sięgałem.

Niby pierdoła ale utwierdza jak dobrze po tylu latach się znamy ;)
 

 
W weekend byliśmy z F. w Wawie na degustacji w ciemności. Kelnerzy z noktowizorami wprowadzili nas do sali, zasadzili, no i opowiadali jak odkrywać smaki.

Ale nie o tym.

Jak zapalili światła i zobaczyłem jaki przystojniak koło mnie siedział pomyślałem, że dobrze że go nie zobaczyłem wcześniej. Bo miałbym większy apetyt. Na niego ;)

F. oczywiście strzelił focha jak mu powiedziałem. Bez sensu.
  • awatar Unscripted: Urażona męska duma, nie ma nic gorszego.
  • awatar Bezimienny: Oj tam, jak człowiek jest na diecie to przynajmniej na menu popatrzy ;)
  • awatar Coin-operated boy: każdy wie, że jak się jest w związku, to inni automatycznie przestają być atrakcyjni, czemu się nie stosujesz :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dzięki lekturze domestosa na kiblu nauczyłem się czegoś nowego.

Otóż w jednej części instrukcji piszą o rozcienczaniu w stosunku 1:3 (1 cześć domestosa plus 2 części wody). Ja zawsze byłem przekonany że jak jeden do trzech to 1 cześć czegoś plus 3 czegoś innego.

I właśnie zrozumiałem w jak wielkim byłem błędzie.
 

 
Ej, a wiedzieliście że na Litwie, w Łotwie i Estonii rozcieńcza się domestos dając 120ml na 5l podczas gdy u nas piszą o 80ml?

Tak. Siedząc na kiblu czytam instrukcję domestosa.
 

 
Na internetach trafiłem na zdjęcia dzieciaka pary książęcej. I od razu pomyślałem że mały wygląda, wypisz wymaluj, no jak Ludwiczek!
 

 
Ludzie wychodzą na ulice protestować a Błaszczak mówi w tvpis że, ludzie wyszli na spacer, był koncert i atmosfera piknikowa.

Takiej Polski chcieliście. To macie.
 

 
Dlaczego dopiero po wyborach prezydentową zaczęto podpisywać również jej niemiecko-brzmiącym nazwiskiem?
 

 
Byłem ostatnio w subway i do kanapki kupowałem napój. Dolewkę. Kasjerka wyskoczyła z pytaniem czy ma być mała czy duża. 

o.0 jaki jest sens różnych pojemności (i ceny) napoju skoro możesz sobie dolać ile chcesz?
  • awatar Luspea: liczą na ludzką głupotę. I nie zdziwiłabym się gdyby to skutkowało.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Kupiłem chipsy z jabłek.
Wartość odżywcza w 100g -75g cukru.

o.0
 

 
A tak na serio to wróciłem dziś nieprzypadkowo. Zawsze lubiłem tu dzielić lub odnotowywać pewne punkty zwrotne, nowe doświadczenia czy pierwsze razy. Pierwszego razu oczywiście tu nie opisałem bo jeszcze nie było internetów ale do rzeczy ;)

Jutro pierwszy raz w mojej karierze zwolnie człowieka z pracy. I wiem że każde doświadczenie czegoś nas uczy. Jestem świadomy że moja decyzja ma wpływ na czyjeś życie i w tym przypadku jest mi z tym w choletnie źle. Ale czy powinniśmy żałować naszych decyzji jeśli ktoś swoim zachowaniem nas do tego zmusza?

Jestem przekonany o słuszności swojej decyzji i mam na to grube argumenty ale jest mi po prostu szkoda, mimo że miałem z tą osobą wiecznie pod górkę...
 

 
Dawno mnie tu nie było :)

W międzyczasie zdążyliśmy pojechać na wakacje, pracować jeszcze więcej (F - nowe stanowisko) albo mniej (u mnie spokój :)) ale ogólnie ostatnio taka u mnie w nuda że nawet nie ma się czym tu dzielić.

Już nawet długopis z broszką i prezesem mnie nie emocjonują bo jak się widzi jak po kolei wszystko rozpierdalają to już tylko chce się śmiać :)