• Wpisów: 3377
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 116 dni temu, 09:30
  • Licznik odwiedzin: 344 916 / 3459 dni
 
znudzonyzyciem
 
Bezimienny: Na dzień dobry tvn materiał o lekarzu który zmarł na dyżurze...

...i wypowiedź gościa, który mówi, że lekarz bierze kilkanaście etatów, żeby przeżyć, żeby PRZEŻYĆ (tak mega zaakcentował) przy wynagrodzeniu rzędu 1,5k na rękę.

Ot cała kwintesencja zawodu lekarza. Teraz nie o tym, czy lekarze powinni zarabiać 10 krajowych świeżo po studiach czy nie. Ale o tym, że zwykły Kowalski właśnie tyle zarabia i żyje, a lekarz w tej samej sytuacji walczy o przeżycie!

No ale Kowalski nie ma kredytów na samochód i willę za miastem. Bo przecież dla lekarza to podstawa egzystencji.  

I ta ciągła śpiewka w tego typu dyskusjach, bo SZEŚĆ lat studiów, staż, rezydentura. Hmm, czy nie jest tak, że wszędzie trzeba swoje przepracować żeby lepiej zarabiać? Nie jest tak, że nic samo nie przychodzi? Ja studiowałem PIĘĆ lat, swoje przepracowałem by być tu gdzie jestem i zarabiam tyle że na nic mi nie brakuje i 3/4 wypłaty odłożę. Ale miałem w sobie na tyle przyzwoitości, że nie krzyczałem, że świeżo po studiach należy mi się tyle ile mam teraz...

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Ja nie twierdzę że mają zarabiać mało,  wręcz przeciwnie tylko wkurza mnie narracja biednego lekarza i pracy na 3 etaty aby "przeżyć" a myślę że każdy kto ma kontakt z tym środowiskiem wie jak taka praca na kilku etatach wygląda, gdzie lekarz śpi na dyżurze a pielęgniarki / dyspozytorzy pogotowia boją się ich budzić bo będzie foch...
     
  •  
     
    Lekarz trochę nie jest zwykłym Kowalskim. I jeśli ktoś powinien być ogarnięty, wypoczęty, wyszkolony i wynagrodzony, to jest właśnie lekarz. Bo od lekarza zależy zdrowie i życie i to nie na zasadzie gadki, tylko na zasadzie konkretu - jeden fałszywy ruch i kogoś nie ma na tym świecie.
    Nigdy w życiu nic samo nie przychodzi, ale szczerze to raczej waliłabym pracę za 1500, jeśliby w niej ode mnie zależało czyjeś życie (a w czasie każdej zmiany lekarza na SOR na przykład zależy niejedno). Z całym szacunkiem do Twojej pracy i do każdej innej - nie jestem sobie w stanie wyobrazić wielu zawodów, gdzie ciągle masz wyścig z czasem i tyle możliwości popełnienia nieodwracalnego błędu o ogromnych kosztach. To po prostu nie jest praca na tysiąc pińcet.
     
  •  
     
    Może to tylko moje zdanie i jestem w mniejszości, ale uważam, że przeciętny lekarz musiał ciężej pracować od liceum żeby w ogóle dostać się na medycynę, a potem musiał przejść przez cięższe od przeciętnych studia i chociażby na tej podstawie ma prawo dyktować warunki. Ci najlepsi po prostu przechodzą na własną działalność i nie chcą mieć nic wspólnego z NFZetem, a tym, którzy ciągle w ramach NFZ przyjmują się wytyka palcami jako łapówkarzy albo wypomina się im, że byli nie dość uśmiechnięci i zaangażowani. Ja po moich studiach też nie chcę mieć nic wspólnego z budżetówką, skoro poza nią mogę zarabiać X razy więcej, więc rozumiem lekarzy, których 1500 nie urządza. A przeciętny Kowalski, który nie robi nic w czym nie byłby niezastąpiony, nie musi nikogo interesować.