• Wpisów: 3479
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 3 dni temu, 21:34
  • Licznik odwiedzin: 359 101 / 4124 dni
 
znudzonyzyciem
 
Bezimienny: Uśpiłem dziś mojego największego przyjaciela. Psiaka, który towarzyszył mi przez ostatnie 16 lat. Ostatnimi dni było już z nim na tyle kiepsko, że nie mogliśmy podjąć innej decyzji :(

T. był na tyle kumaty w całej tej sytuacji, że dał znać F. o tym co się dzieje i mimo że myślał że będę miał mu za złe, uważam że dobrze zrobił. Bo jakby nie patrzeć, F. był obecny przez połowę jego życia, więc to był też jego pies. Ja szczerze mówiąc o tym nie pomyślałem, bo w takiej sytuacji raczej ciężko o takich rzeczach myśleć.

I muszę przyznać, że F. zachował się jak należy. Przyjechał do mnie, na samym progu mnie przytulił, pożegnał się z psem, a także był przy mnie u weterynarza czy w momencie pochówku na cmentarzu. Cały czas byliśmy w siebie wtuleni czy trzymaliśmy za rękę gdy to wszystko się działo. Myślę że T. na takie gesty w obecności obcych ludzi by się jednak nie odważył. Stał obok, jak mówi asekuracyjnie, ale myślę że to obecność F. więcej mi dała w całej sytuacji. Przyznam, ze dziwnie było, tak jak kiedyś, siedzieć wspólnie ze splecionymi dłońmi głaskając się po dłoniach.

Po wszystkim pojechaliśmy do F. Pogadaliśmy pierwszy raz od tych paru miesięcy, ale mimo wszystko było jakoś... tak, dziwnie. Inaczej tego nie potrafię określić...

  •  
  • Pozostało 1000 znaków