• Wpisów: 3479
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 3 dni temu, 21:34
  • Licznik odwiedzin: 359 101 / 4124 dni
 
znudzonyzyciem
 
Bezimienny: Mój psiak długo chorował na serducho i to cud, że jak na tak dużego psa przeżył aż 16 lat. W gabinecie w którym go usypialiśmy wszyscy go znali, bo był tam gościem od lat. Tak jak zresztą ja, bo co dwa tygodnie byłem tam po leki dla niego.

Gdy przyjechaliśmy do gabinetu, T. poszedł wszystko załatwić, a my czekaliśmy w samochodzie, bo ja nie byłem w stanie nic mówić. I gdy weszliśmy, kobieta z recepcji już płakała jak F. niósł psa. Poszliśmy do gabinetu, pies dostał zastrzyk i jak się z nim pożegnaliśmy, poproszeni zostaliśmy o przejście do poczekalni. Minęło parę minut, po czym recepcjonistka po nas podeszła i jak zobaczyła nas z F. wtulonych w siebie, zaczęła znów płakać. Podeszła do nas, przytuliła się i tak chwilę wspólnie ryczeliśmy. Później jak się rozliczałem, ta nie była w stanie wydusić słowa.

To niesamowite, jak ludzie, nawet wydawałoby się obcy potrafią się przywiązywać do zwierząt. Ta kobieta przeżywała to w równym stopniu co my...

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
  •  
     
    Znam to. Zostawiłam ciało kotki razem z jej rzeczami. I gdy po jakimś czasie przyszłam je odebrać okazało się że oni nie wiedząc czemu zwierzę się dusiło zrobili jej sekcje