• Wpisów: 3479
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 3 dni temu, 21:34
  • Licznik odwiedzin: 359 101 / 4124 dni
 
znudzonyzyciem
 
Bezimienny: Mam sąsiadkę, której wnuka uczyłem parę lat temu. Jako że mieszkamy na tym samym osiedlu, a że jest to kobieta już w słusznym wieku, jak coś potrzebowała to zawsze jej tam podskoczyłem pomóc. Mamy dobre relacje, bywało że czasem tam do niej podskoczyłem na kawę aby z nią posiedzieć, nie mówiąc już, że obowiązkowo na wszelkie urodziny jej czy jej wnuka byliśmy z F. zapraszani na rodzinne obiadki.

Ostatnio do mnie dzwoniła i nie wchodząc w szczegóły, niemal ze łzami prosiła bym jej pomógł z pewną sprawą. A następnie powiedziała coś, że łezka zakręciła się mi. Powiedziałem, że pomogę, wszak nigdy jej nie odmawiam, na co ta odpowiedziała, że dziekuje bo może zawsze na mnie i na F. polegać. Powiedziała że jesteśmy cudowne chłopaki i życzy nam jak najlepiej.

Nie miałem serca jej powiedzieć że nie jesteśmy już razem...

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego